Jak dbać o „formę” na wakacjach

SONY DSC

W życiu, nie ma rzeczy nie możliwych- te słowa, chyba zostaną moją życiową domeną, bo kieruje się nimi w zasadzie w każdej dziedzinie. Tak więc dbanie o tak zwaną i szeroko pojętą „formę” na wakacjach również jest możliwe.

Jak to wyglądało u mnie tym razem? Ano zdecydowanie inaczej niż zazwyczaj. Jadąc na wakacje, do tej pory, zawsze włączaliśmy tryb wszędobylstwa. Po szybkim śniadaniu w hotelu, zazwyczaj wypożyczaliśmy samochód i zwiedzaliśmy do upadłego wyspy, inne nieznane lądy i ich zakamarki, co wiązało się z byciem w ciągłym ruchu od rana do wieczora.

W tym roku – ROKU ZMIAN, nasze długo wyczekiwane Kreteńskie wakacje też były inne.

Z trybu zwiedzania wszystkiego co się da, przełączyliśmy się na tryb stacjonarny, taki który był bardziej znośny dla 5 miesięcznego Alka, naszego głównego reżysera wakacji.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Jednak mając mniej możliwości, jak się z pozoru może wydawać, wcale nie trzeba spędzać 12h na leżaku przy basenie czy na barowym krześle. – co oczywiście też jest wskazane jeśli ktoś akurat tego potrzebuje.

Jak się okazuje, poślady i całą resztę można ruszać w inny sposób, niż chodzenie i zwiedzanie do upadłego dobrodziejstw nieznanego lądu.

Do rzeczy. Mieliśmy to szczęście, że hotel w którym się zatrzymaliśmy, organizował zajęcia ze strechingu, aqua – aerobik w basenie a także w słonej morskiej wodzie (sól w oczach- doznanie bezcenne ;).

Dla zwolenników gier zespołowych, można było zagrać w piłkę ręczną w basenie a dla największych sportowych wyjadaczy, czynna była także siłownia.

O oczywistych oczywistościach z zakresu dbania o formę, takich jak spacery, jogging czy rzucanie się z uporem maniaka na morskie fale, w zasadzie nawet nie powinnam pisać, ale uznaję, że nie zaszkodzi przypomnieć, że tak czas również da się spędzać.

Możliwości na wykonanie ruchu, minimalnie większego niż sięgnięcie po drinka z baru all inc. jest więc sporo, jednak chętnych jak dało się zauważyć, już nie tak dużo.

Z wielką przyjemnością korzystałam ze wszystkich możliwych form aktywności fizycznej, w obawie żeby nie dostać odleżyn od  basenowych leżaków.

Oczywiście do podjęcia wyzwania, niezbędny jest drugi partner, który podczas aktywnego spędzania przez nas czasu, wcieli się w rolę baby sitter- bo bez tego ani rusz!

Kolejnym ważnym aspektem, dzięki któremu nie zamienimy się w ludzika michelin, po 14 dniowym urlopie, jest oczywiście zawartość naszego talerza.

Łatwo nie jest, zwłaszcza kiedy trafimy do hotelu gdzie dobrze karmią swoich turystów. Warto jednak chodź w minimalny sposób skupić się na tym, co zgarniamy z suto zastawionych stołów na nasze półmiski. Wszelkie słodkie, cieszące oko ciasteczka, jeśli już musimy ( a na urlopie musimy) lepiej zjeść w porannych godzinach, zamiast zasładzać się na kolację.

Dobrze jest też zrezygnować ze słodkich napojów, skoro i tak ładujemy w siebie cukier w postaci kolorowych babeczek i innych słodyczy.

Żeby nie odbierać sobie całkowicie radości z urlopu a zarazem nie wpychać w siebie wszystkiego co tylko możliwe, warto postarać się o nie podjadanie pomiędzy posiłkami. Krótko mówiąc jemy najlepiej 3 posiłki + owoce w godzinach przedpołudniowych.

Kolacje na wakacyjnych wyjazdach to kolejne wyzwanie. Bo kolacje we wszystkich ciepłych krajach są zazwyczaj obfite w różnorodne pyszności. Ale spokojnie, można trzymać dietę, nie rezygnując ze wszystkich dobrodziejstw suto zastawionych stołów. Chude ryby, owoce morza czy warzywa, na pewno nie zaszkodzą naszej sylwetce, jednocześnie dostarczając nam nieziemskich walorów smakowych.

A jak u Was wyglądają wakacyjno – urlopowe zmagania z pokusami? Czy może na czas wycieczek, odpuszczacie sobie przestrzeganie diet i dajecie się porwać wakacyjnym przyjemnościom?

Reklamy

6 comments

    • Dziękuję 🙂 W zasadzie nic specjalnego z włosami nie robię – odżywka i szampon loreal professional absolut repair, wizyty u fryzjera raz na 2-3 mc i tyle. Myślę, że na włosy spory wplyw jednak ma dieta. A rozstępy na udach są, to pamiątka z okresu dojrzewania. Są już ze mną tyle lat, że przestały mi przeszkadzać i nawet o nich zapomniałam 😉 Tak więc motywacji do ich usunięcia nie mam.

      Polubienie

    • Ja traktuje je jako integralną część siebie. Po tylu latach, nie sposób się z nimi nie zżyć 😉 Chodź nie ukrywam, że gdyby przybyło mi nowych np. podczas ciąży, nie byłabym zbyt szczęśliwa i raczej chciałabym je usuwać 😀

      Polubienie

    • ha! no to jedziemy na tym samym wózku 🙂
      Podobno podczas dojrzewania, jeszcze inne hormony wpływają na tworzenie się rozstępów a ciąża to inna para kaloszy. Zresztą przyznaję się bez bicia, że mając 13 lat nie smarowałam się kremami maści wszelkiej, bo nawet nie wiedziałam, że mogą porobić się rozstępy (pomijając fakt, że nie wiedziałam co to w ogóle jest). Przy ciąży poszłam już po rozum do głowy 😉

      Polubienie

jeżeli spodobał Ci się artykuł polub, udostępnij lub napisz komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s